Taxi-robot Waymo okazał się niespodziewanie wygodnym środkiem ucieczki z miejsca zdarzenia.
Krótka treść incydentu
W styczniu tego roku nieznana osoba dokonała kradzieży odzieży do jogi w studiu w San Francisco i, aby ukryć się przed policją, weszła do bezzałogowego taksówki Waymo. Pomimo że takie pojazdy wyposażone są w liczne czujniki i kamery, organy ścigania nadal nie udało się ustaliować tożsamości przestępcy.
Dlaczego to wydaje się dziwne
Bezzałogowe taksówki Waymo zwykle uważane są za „żywe” systemy monitoringu: rejestrują wideo wewnątrz kabiny i na zewnątrz podczas każdej przejażdżki. Mimo to, w tym przypadku policja napotkała szereg problemów:
1. Okres przechowywania nagrań
Waymo przechowuje nagrania, ale dokładny okres ich zachowania nie jest ujawniany. Do momentu wydania nakazu przeszukania w kwietniu potrzebne wideo już zostało usunięte z systemu.
2. Rozmycie zewnętrznych kamer
Z powodów prywatności obrazy z zewnętrznych kamer Waymo są rozmazane, co utrudnia identyfikację podejrzanego na klatkach.
3. Niedostateczne informacje w koncie
Przy przekazywaniu danych o przejażdżce do organów ścigania administrator usługi nie udzielił informacji wystarczających do ustalenia tożsamości sprawcy. Nagrania z kamer pokazały, jak przestępca podjechał do studia jogi w serwisowym pojeździe, ukradł odzież i wrócił do bezzałogowego taksówki, ale szczegóły jego danych osobowych pozostały nieznane.
Wniosek
Incydent podkreśla, że nawet przy posiadaniu rozbudowanego systemu monitoringu u Waymo mogą występować luki: ograniczony okres przechowywania wideo, rozmyte zewnętrzne kadry i niepełne przekazywanie informacji do organów ścigania. Dopóki policja nie dysponuje wystarczającymi dowodami, sprawca pozostaje nieznany.
Komentarze (0)
Podziel się swoją opinią — prosimy o uprzejmość i trzymanie się tematu.
Zaloguj się, aby komentować